Inwestowanie na giełdzie

newspaper-418918__340Czy przeciętny inwestor zajmujący się inwestowaniem na giełdzie może osiągać wyniki lepsze niż fundusze inwestycyjne?  Odpowiedź brzmi… tak. Co na to wskazuje? Jest parę elementów wspierających działania inwestora indywidualnego. Pierwszy to jego elastyczność.  Przeciętny fundusz operuje tak dużymi pieniędzmi, że dokonanie zakupu lub sprzedaży akcji musi odbywać się tygodniami. Menadżerowie funduszy wiedzą, że zbyt duży zakup spowoduje gwałtowny wzrost cen akcji, a zbyt duża sprzedaż doprowadzi do szybkich spadków. Stąd dokonywane transakcje są bardzo ostrożne i zdecydowanie rozłożone w czasie.  Tych problemów nie ma inwestor indywidualny. Jego transakcje są natychmiastowe, a szybki zakup i pozbycie się akcji nie stanowią żadnego problemu.  Drugim elementem wspierającym przeciętnego inwestora są zasady zarządzania pieniędzmi, jakimi kierują się fundusze. Uchodzące za najbardziej dochodowe fundusze akcyjne mogą inwestować w akcje od 50% do prawie 100% swoich pieniędzy. Piszę „prawie 100%”, gdyż fundusze potrzebują pieniędzy na bieżące wypłaty. Jednak nie zawsze mogą je pokryć z codziennych wpłat inwestorów. Stąd fundusze nigdy nie mogą zainwestować wszystkich otrzymywanych pieniędzy.  Sprawa druga to rodzaj spółek giełdowych, które kupują fundusze.  Decydującą rolę odgrywa tu kapitalizacja. Jest to wartość akcji danej firmy, którymi obraca się na giełdzie. Fundusze kupują głównie duże firmy wchodzące w skład indeksu WIG20. Mniejsze firmy stanowią przeważnie niewielką ilość ich portfela. Stąd kolejny wniosek, że funduszom trudno jest osiągnąć wyniki dużo lepsze niż wzrost indeksu WIG20. Inwestowanie na giełdzie jest sprzeczne z intuicją. Większość jest w błędzie, a zarabia zaledwie co dziesiąty inwestor. Wynika to chociażby z tego, że to, co jest powszechnie uważane za najważniejsze, czyli metoda zajmowania pozycji na rynku, ma tak naprawdę najmniejsze znaczenie. Co ma w takim razie znaczenie?  Już w kilku wersjach przeprowadzano ten eksperyment. W 1988 rzucano lotkami do tarczy aby wybrać akcje do inwestowania (The Wall Street Journal), w 1996 w Polsce akcje losowała żywa małpa (Gazeta Wyborcza). Zawsze tego typu eksperymenty prowadzą do tego samego wniosku. Decyzja o wyborze akcji i momencie zakupu jest najmniej ważna.  Znacznie ważniejsze natomiast są kolejne elementy kompletnej metody inwestycyjnej, czyli metody ochrony kapitału (stop loss), metody ochrony zysku i prawidłowe zarządzanie tzw. wielkością pozycji (czyli ile sztuk można kupić za posiadany kapitał).  Wymienione wyżej eksperymenty miały dla ich wartości poznawczej jedna wadę. Aby je osobiście przetestować, wymagane jest poświęcenie dużej ilości czasu. Jednak wystarczy użyć jakiegokolwiek programu, który jest w stanie przeprowadzić prawidłowy test na danych historycznych.  W momencie kiedy dysponujesz już takim programem (polecam program Amibroker), wystarczy chwila pracy i możesz rozpocząć poszukiwania najlepszej metody zamykania pozycji.  Po pierwsze trzeba wiedzieć jak wygenerować losowe sygnały kupna. Większość języków programowania (również języki giełdowe) ma funkcję Rand (lub jej odmianę) , która generuje liczby losowe z przedziału < 0 ; 1 >. Wystarczy połączyć ją z dodatkowym warunkiem „<” i już masz gotowy sygnał kupna.  Np. 10% szansy na zakup otrzymasz gdy zapiszesz „Jeżeli Rand()<0.1 to wtedy Kup”. Pomijam tu zastosowany język programowania. W każdym programie może to wyglądać trochę inaczej. Ważna jest zasada. Taki zapis średnio co 10 słupek da sygnał kupna. Oczywiście możesz łatwo manipulować wartością, aby uzyskać inną częstotliwość.  Kiedy losowe sygnały kupna masz gotowe, możesz przejść do sedna. Opracowujesz zlecenie stop. Osobiście do takiego przypadku polecam stop kroczący, wyliczany na bieżąco ze zmienności. Po prostu od ceny zamknięcia, lub od ceny minimalnej odejmij mnoznik * ATR, gdzie mnożnik zazwyczaj ustala się w granicach < 1 ; 4 > i należy dostosować go do danego rynku.  Jakich należy oczekiwać wyników? Wykonałem test na 3060 próbach. Mnożnik wynosił 3 i zmienność była liczona od 100 do 200 słupków.  Na 3060 testów, tylko 21 zakończyło się stratą. pozostałe dały zysk od kilku/kilkunastu tysięcy złotych do 18 milionów.  Oczywiście do gotowego systemu inwestycyjnego jeszcze trochę brakuje. Nie nastawiaj się raczej na inwestowanie z rzucaniem monety czy rzutki. Tak skonstruowany system zachowuje się niestabilnie, a ostateczny zysk bardzo zależy od szczęścia. Dobra strategia wejścia na rynek  pomaga ustabilizować wyniki, jednak sama w sobie niczego nie osiągnie. Gwarancją sukcesu jest dopiero dobre wychodzenie z rynku i zarządzanie wielkością pozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *