Kredyty mieszkaniowe

tickets-301742__340Do niedawna, kiedy to kredyty mieszkaniowe były dostępne prawie dla każdego, mało kto interesował się rządowym programem “Rodzina na swoim”. Perturbacje na rynkach finansowych zmieniły ten stan rzeczy.  W tej chwili, kiedy o kredyty mieszkaniowe jest trudno bo banki zaostrzyły kryteria ich przyznawania, rządowy program staje się deską ratunkową nie tylko dla klientów, ale i dla deweloperów, których duże zyski gwałtownie spadły z powodu kryzysu na rynkach finansowych. W ramach programu „Rodzina na swoim” przyznawane są dopłaty do kredytu mieszkaniowego. Pomoc państwa polega na tym, że przez 8 lat spłaca ono połowę miesięcznych odsetek od kredytu. Jest więc o co walczyć. Trzeba przy tym spełnić kilka warunków. – Dopłatę mogą dostać tylko osoby nie będące w posiadaniu innego własnościowego mieszkania. – Koszt budowy domu bądź zakupu mieszkania musi się zmieścić w podawanych przez GUS średnich kosztów budowy w województwie lub mieście wojewódzkim. – kredyt mieszkaniowy z dopłatą może być spożytkowany na zakup lub budowę mieszkania o powierzchni nie większej niż 75mkw lub domu jednorodzinnego o powierzchni nie większej niż 140mkw.  Do przyznawania kredytów objętych rządowym programem zostało wybranych początkowo kilka banków, a od początku 2009 przystąpiło do programu kolejne 15 banków. Ich listę, wraz ze szczegółowymi informacjami można znaleźć na stronie Banku Gospodarstwa Krajowego, który pilotuje projekt: www.bgk.com.pl.  Jeśli nie uda nam się załapać na rządowy program pozostaje komercyjny kredyt mieszkaniowy. Pomimo zaostrzenia kryteriów przyznawania kredytów, ich oferta na rynku jest nadal dość bogata. Jeśli nie uda się w jednym banku warto spróbować w następnym. Warto zacząć od sprawdzenia ofert kredytowych w Internecie. A jeśli nie to pozostaje odczekać ten trudny okres lub zgromadzić większy wkład własny. Im większy zgromadzimy wkład własny tym zwykle większa szansa na uzyskanie kredytu. Hipoteka jest podstawowym sposobem zabezpieczenia kredytu hipotecznego, jak sama nazwa („hipoteczny”) na to wskazuje. Pozostałe formy zabezpieczeń mają charakter dodatkowy (jeśli hipoteka nie jest w pełni wystarczająca z uwagi na wartość nieruchomości w stosunku do kwoty kredytu) bądź czasowy (do chwili ustanowienia hipoteki). Hipoteka może być ustanowiona na prawie własności nieruchomości, użytkowaniu wieczystym, spółdzielczym własnościowym prawie do lokalu.  Z treści hipoteki wynika uprawnienie banku do zaspokojenia się z nieruchomości (poprzez sprzedaż w trybie postępowania egzekucyjnego), w sytuacji gdy kredytobiorca nie spłaca kredytu hipotecznego. Banki bardzo cenią tę formę zabezpieczenia, gdyż hipoteka ma pierwszeństwo przed roszczeniami osobistymi ewentualnych wierzycieli kredytobiorcy (np. z umowy pożyczki) oraz istnieje niezależnie od tego, kto jest właścicielem nieruchomości. Toteż, jeśli kredytobiorca przestałby być właścicielem mieszkania w drodze umowy sprzedaży, zamiany, darowizny czy też dziedziczenia – prawo banku pozostałoby nienaruszone i nadal mógłby on odzyskać pożyczone pieniądze sprzedając tę nieruchomość. Kolejną zaletą hipoteki jest to, że może zabezpieczać kredyt do wysokiej sumy pieniężnej, ponieważ nieruchomości cechują się znaczną wartością. A przecież takie są właśnie kwoty kredytów hipotecznych.  Na czyjej nieruchomości hipoteka? Hipotekę wolno ustanowić nie tylko na nieruchomości kredytobiorcy, ale także na nieruchomościach osób trzecich. Nie trudno się domyślić, że osoby takie muszą mieć jakiś w tym interes. Nie będą to osoby przypadkowe, lecz zazwyczaj najbliżsi członkowie rodziny, znajomi, wspólnicy. Ustanowienie w tym trybie hipoteki następuje w drodze porozumienia między osobą trzecią (właścicielem nieruchomości, dłużnikiem hipotecznym) a bankiem kredytującym, łącznie z dopełnieniem formalności w postaci wpisu w księdze wieczystej. Kredytobiorca nie uczestniczy w owym procesie, a jedynie jest beneficjentem korzyści wynikających z zabezpieczenia.  Jak jest ustanawiana hipoteka? Najpierw składamy oświadczenie o ustanowieniu hipoteki przed pracownikiem banku, następnie pracownik banku składa oświadczenie w imieniu banku. Oba oświadczenia, podpisane przez kredytobiorcę i dwóch pracowników banku, opatrzone pieczęcią banku, wraz z wnioskiem o wpis hipoteki są kierowane do sądu wieczysto-księgowego (sąd rejonowy właściwy dla miejsca położenia nieruchomości). Jeśli wszystkie dokumenty spełniają wymogi formalne, sąd wydaje postanowienie o wpisie hipoteki do księgi wieczystej nieruchomości. Wówczas trzeba zaczekać na uprawomocnienie się wpisu.  Jakie są rodzaje hipoteki? Hipoteka, w zależności od potrzeby, może być zwykła (najczęściej stosowane, gdy suma wierzytelności/kredytu jest znana przy jej ustanawianiu), kaucyjna (jeśli kwota zabezpieczenia nie jest znana na początku – do oznaczonej sumy pieniężnej), łączna (ustanawiana na kilku nieruchomościach (w przypadku gdy zabezpieczenie na jednej nieruchomości jest zbyt niskie, jeśli uzasadnia to kwota kredytu hipotecznego ponad przeciętną miarę), przymusowa (jest ustanawiana samodzielnie przez bank dla potrzeb postępowania egzekucyjnego na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego/oświadczenia o poddaniu się egzekucji, zaopatrzonego przez sąd cywilny w klauzulę wykonalności, przesyłanego do sądu ksiąg wieczystych o wpis tejże hipoteki). Banki obligatoryjnie wymagają od kredytobiorców wykupienia ubezpieczenia nieruchomości. Ubezpieczenie możemy nabyć za pośrednictwem banku lub na własną rękę. Plusem pierwszego rozwiązania jest to, że umowę ubezpieczenia możemy podpisać na miejscu, szybko, na podstawie ofert firm ubezpieczeniowych współpracujących z bankiem. Z kolei minusem tej opcji – ograniczona ilość towarzystw ubezpieczeniowych (niekiedy jedno), z których oferty możemy skorzystać, wyższe składki.  Drugie rozwiązanie, choć bardziej czasochłonne (minus), wydaje się korzystniejsze dla osób zaciągających kredyt. Podpisując umowę samodzielnie mamy szerszy wybór firm ubezpieczeniowych oraz praktyka pokazuje, że składki ubezpieczeniowe są niższe. Dzieje się tak dlatego, iż banki czerpią pewne profity w pośredniczeniu w zawieraniu umów ubezpieczeniowych na rzecz swoich klientów.  Ile zapłacę za ubezpieczenie? Składkę na ubezpieczenie uiszcza się raz do roku. Jeśli samemu kupujesz ubezpieczenie, składka wyniesie od 100 zł w górę. Jeśli kupujesz za pośrednictwem banku – od 200 zł w górę. Poza ceną ubezpieczenia, warto zwrócić uwagę na zakres ochrony ubezpieczeniowej, czyli jakie zdarzenia są podstawą do wypłaty odszkodowania.  Na jaką kwotę należy ubezpieczyć nieruchomość? Przeważnie jest to kwota równa sumie zaciąganego kredytu hipotecznego lub wartości nieruchomości. W każdym razie powinniśmy to uzgodnić z bankiem, żeby nie było później problemów na tej płaszczyźnie (bo za niska kwota ubezpieczenia) i konieczności zmiany warunków umowy ubezpieczeniowej.  Do kiedy muszę mieć ubezpieczoną nieruchomość? Dla umowy o kredyt hipoteczny – do momentu spłaty ostatniej raty. Jak widać jest to dosyć długi okres, który jest uwarunkowany długoterminowością tego rodzaju zobowiązań. Niemniej jednak, w interesie właściciela nieruchomości, takowe ubezpieczenie winno być zawsze wykupione.  Cesja umowy ubezpieczenia nieruchomości na rzecz banku, o co chodzi? W związku z zawarciem umowy ubezpieczenia, bank może od nas zażądać (jako jeden z warunków kredytu mieszkaniowego, często preferencyjny), przeniesienia uprawnień związanych z tą umową na rzecz banku. Innymi słowy, to my będziemy opłacać składkę ubezpieczeniową, a bank w razie wystąpienia szkody (np. pożar nieruchomości) – otrzyma odszkodowanie, które zaliczy na poczet spłaty kredytu hipotecznego.

Kredyty gotówkowe

euro-1159935__340Każdego dnia, gdy włączymy telewizje, zasypują nas miliony reklam. Jako potencjalni klienci mamy okazję napatrzeć się na reklamy czekolad, samochodów, piwa, wędlin, wszystkiego co możliwe. Jednak ostatnio w mediach królują kredyty gotówkowe. Średnio co trzecia reklama dotyczy właśnie kredytów i ofert banków. Sposobów na zyskanie uwagi i zaufania klienta można wymieniać bez liku. Od chociażby prezentowania kredytu jak mięcha na tacce, aż po kaskaderskie wyczyny kredytobiorców jednego z banków, w którym nawet ładnie pakują pieniądze. Nawet na ulicy, gdzie teoretycznie powinniśmy być uchronieni od reklam, i tak zostaniemy zasypani ulotkami na temat pożyczek pieniędzy.  Dla jednych ciągłe trąbienie na każdym kroku na temat ofert banków jest uciążliwe, a dla drugich to wielka szansa, a dla trzecich to zgubne mydlenie oczu.   Zacznijmy od tych ostatnich. Osoby, które są bardzo podatne na psychologiczne chwyty reklamy, np. takie, że pożyczka będzie dostarczona do domu, mogą niestety popaść w wielkie kłopoty. Często te osoby myślą, że pod hasłem tanie kredyty kryją się tylko same zalety, oczywiście zalet jest sporo, ale są również zobowiązania. Zdarza się, że osoba nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i może sprawiać wrażenie, iż myśli że dano jej pieniądze i że oddanie pożyczki to pestka i że spłaca się równie szybko, jak się pożycza. Niestety w wielu wypadkach osoby, które nierozważnie podjęły kredyt mają później ogromne problemy ze spłatą, wpadają w długi, a potem twierdzą, że te całe kredyty to mydlenie oczu, a nie ich błąd.  Co do osób, które w kredytach widzą swoją szansę to sytuacja jest prosta. Dzięki reklamom potencjalni kredytobiorcy mogą dowiedzieć się mniej więcej jak wyglądają najlepsze oferty banków, do którego z nich udać się po dokładne informacje i co zrobić, by zacząć spełniać swoje marzenia. Często ludzie, którzy nie mają środków na rozkręcenie własnej działalności czy kupno mieszkania właśnie dzięki reklamom kredytów mogą wpaść na rozwiązanie swoich problemów i wykorzystać szansę.  Liczba przedstawicieli pierwszej grupy, czyli osób, dla których reklamy o kredytach są uciążliwa jest chyba największa. Problem w tym, że w sumie ciężko określić co tak naprawdę im przeszkadza. Prawdopodobnie ich negatywne nastawienie do tego typu reklam wynika z braku zaufania i małej wiedzy na temat kredytów.   Przydałyby się nowe meble do domu, zbliżają się święta i nie ma pieniędzy na prezenty, a może w wakacje chcielibyśmy wyjechać zagranicę, ale nasz budżet domowy nie pozwala nam na taki wydatek. Jest na to jedna rada – kredyt gotówkowy.  Kredyt gotówkowy, inaczej konsumencki, jak sama nazwa wskazuje jest pożyczką udzielaną przez bank na mniejsze cele, niż chociażby kredyt mieszkaniowy. Co więcej, przy zaciąganiu kredytu gotówkowego w wielu bankach nie trzeba określać celu na jaki się przeznaczy się uzyskane pieniądze.   Kredyt gotówkowy możesz przeznaczyć na zakup nowego sprzętu RTV lub AGD dla swojego domu, wycieczkę wakacyjną, czy też na sfinansowanie innych wydatków. Często spotykanym zabiegiem stosowanym przez kredytobiorców jest zaciąganie kredytu gotówkowego w celu spłacenia wcześniej wziętych pożyczek.  Ubieganie się o kredyt gotówkowy nie jest procesem skomplikowanym, wystarczy przedłożyć bankowi dwa dokumenty tożsamości oraz zaświadczenie z zakładu pracy o wysokości zarobków lub też odcinek renty, czy emerytury.  Zabezpieczeniem takiego kredytu są zazwyczaj zarobki kredytobiorcy, albo poręczenie osoby trzeciej. Kredyt udzielany do kwoty kilkudziesięciu tysięcy złotych nie wymaga poręczeń i dodatkowych ubezpieczeń. W wielu bankach istnieje możliwość przyznania kredytu gotówkowego na niższe kwoty jedynie w oparciu o pozytywną historię kredytową w Biurze Informacji Kredytowej.  Kredyt gotówkowy udzielany jest zwykle: osobom fizycznym posiadającym umowę o pracę, emerytom i rencistom do 65 roku życia, osobom prowadzące działalność gospodarczą, osobom wykonującym wolne zawody.  Podsumowując kredyt gotówkowy jest kredytem przyznawanym na prostych zasadach (kredyt w 5 minut itp.), posiada dość atrakcyjne oprocentowanie, jego okres kredytowania to zazwyczaj do 72 miesięcy, a górna kwota na jaką kredyt może być zaciągnięty to 120 000 – 130 000 zł.

Marże kredytów hipotecznych

home-633274__340Banki w Polsce pobierają bardzo wysokie marże od kredytów hipotecznych. Jak wysokie? Są to stawki dwukrotnie wyższe niż w krajach Europy Zachodniej. Nie zanosi się także, by koszty te miały szybko zmaleć.  Zadłużonych Polaków przybywa, a znaczna część wszystkich kredytów, które biorą, to pożyczki zaciągnięte na zakup mieszkania. Kredyt hipoteczny cieszy się niezwykłą popularnością, z czego z kolei zadowolone są banki zarabiające krocie na prowizjach. Jednak co jest radością dla tych drugich, niekoniecznie uraduje pierwszych – raty kredytów hipotecznych znacznie wzrosły (nawet o 2 procent), co mocno uderza w każdego właściciela kredytu hipotecznego. Skąd te wzrosty?   Podwyżki tłumaczone są przez banki wzrostem rynkowej stawki ceny pieniądza (WIBOR), która wpływa na cenę kredytu (wzrost oprocentowania). Stąd ciężka sytuacja pożyczkobiorców. Jednak ta mogłaby się zmienić, gdyby banki zrezygnowały z wysokiej marży, której nie dorównuje żaden kraj Europy Zachodniej. W Niemczech i we Francji średnia marża dla kredytu hipotecznego to 0,35 procent, zaś w Polsce 1,1 procenta. Oznacza to dla banku znaczne wpływy z kwot, które wpłacają klienci, zaś dla klientów kilkadziesiąt złotych więcej do spłaty miesięcznej raty kredytu.  Przyczynę tak znacznej różnicy w wysokości marży w Polsce może wyjaśnić porównanie liczby udzielanych kredytów hipotecznych. Mimo wciąż narastającego zainteresowania kredytami hipotecznymi w Polsce hipotekę ma znacznie mniej osób niż za granicą. Ponadto istnieje także większe ryzyko, co do spłaty tak dużego kredytu, gdyż nasze pensje są niższe. Z tego też powodu marże mogą pójść ponownie w górę: coraz więcej kredytów udzielonych w przyszłości będzie należało do grupy kredytów niespłacanych w terminie. A osób mających problemy ze spłatą kredytu przybywa równie szybko, co osób posiadających kredyt hipoteczny. Kredyty hipoteczne już nie są tak chętnie udzielane przez banki jak jeszcze 2 lata temu. Nie jest przy tym istotne, czy kredytowana nieruchomość to kawalerka w małym mieście o wartości 100 tysięcy złotych, czy działka budowlana w centrum Warszawy o wartości przekraczającej kilkanaście milionów złotych. Zarówno koszt, jak i dostępność kredytu hipotecznego na obie te nieruchomości zmieniły się na niekorzyść klienta w ciągu ostatnich 2 lat. Jakie są tego najważniejsze powody? Zdolność kredytowa. Oczywiście głównym tego powodem jest wymaganie przez banki o wiele większej zdolności kredytowej, niż kilkanaście miesięcy temu. Obecnie, aby otrzymać kredyt hipoteczny o takiej samej wartości jak u szczytu koniunktury, należy posiadać o wiele wyższą zdolność kredytową (w zależności od banku o 20-30%), a i to nie zapewnia nam otrzymania kredytu hipotecznego. Zabezpieczenie kredytu Banki, dbając przede wszystkim o własny interes, żądają od swoich klientów coraz większego zabezpieczenia kredytu hipotecznego. Powoduje to zmniejszenie udziału kredytu w stosunku do wartości kredytowanej nieruchomości – oznacza to, że praktycznie zniknęły z rynku kredyty hipoteczne na 100% wartości mieszkania – a przecież jeszcze 2 lata temu niektóre banki były skłonne udzielić kredytu nawet na 130% wartości nieruchomości. Dodatkowym czynnikiem motywującym banki do wymagania wyższego zabezpieczenia, były spadające w ostatnim okresie ceny nieruchomości – w niektórych miastach spadki cen osiągnęły średnią o 20% niższą, niż ceny nieruchomości u szczytu hossy. Koniec roku 2008 oraz pierwsze 3 kwartały roku 2009 to notoryczne wahania kursu złotówki w stosunku do innych walut. Miało to szczególne przełożenie na raty kredytów hipotecznych zaciąganych we frankach szwajcarskich. Rata takiego kredytu mogła, tylko przez wzrost wartości franka szwajcarskiego, wzrosnąć nawet o 20, a w skrajnych przypadkach nawet o 30%. Dlatego też obecnie o wiele trudniej jest otrzymać kredyt w walucie obcej, niż w złotówkach. W niektórych bankach, pomimo tego,że taki kredyt jest nadal dostępny, praktycznie nie udziela się kredytów innych niż w złotówkach. Jest to spowodowane tym, że banki przy kredytach walutowych pragną uniknąć sytuacji, że po wzroście kursu waluty, osoba zaciągająca kredyt hipoteczny nie będzie go w stanie spłacić. Banki wymagają w takich przypadkach dochodów na osobę nierzadko przekraczających kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, co dla przeciętnego Polaka jest kwotą nie do osiągnięcia. Podniesienie marży i prowizji banku. Wiele banków (nie tylko polskich) również stanęło przed widmem bankructwa, a w najlepszym razie ograniczenia zysków. Aby podreperować swoje budżety, banki podnosiły opłaty nie tylko za podstawowe usługi (np. rachunki bankowe), ale również marże i prowizje związane z kredytami hipotecznymi, co było jednoznaczne ze zwiększonym oprocentowaniem kredytu. Jak można się domyślić ani podniesienie marży,ani podniesienie prowizji za otrzymanie kredytu hipotecznego, nie zachęciło potencjalnych kredytobiorców do zaciągania kredytów. Wydłużone procedury przyznania kredytu hipotecznego Instytucje finansowe udzielające kredytów, czyli w Polsce głównie banki, obecnie bardzo skrupulatnie sprawdzają potencjalnego kredytobiorcę i przedmiot udzielanego kredytu (nieruchomość). Oprócz standardowego sprawdzania dochodów na osobę oraz drobiazgowej kontroli kupowanej nieruchomości, interesują się wszystkimi niezapłaconymi przez nas rachunkami oraz dodatkowymi wydatkami. Wydaje się, że bardzo chętnie pozyskałyby informacje o stanie naszego zdrowia, ale na to na szczęście nie pozwalają obowiązujące przepisy. Takie dogłębne analizy, oprócz tego, że pozwalają bankom na udzielanie kredytów solidniejszym klientom, drastycznie wydłużają procedurę otrzymania przez nas kredytu (nawet do 3 miesięcy). Dodatkowe koszty związane z kupnem mieszkania. Oprócz wymienionych wyżej czynników, także dodatkowe koszty związane z kupnem mieszkania nie zachęcają potencjalnych nabywców do zawarcia transakcji. To, co jeszcze rok czy dwa lata temu było dodatkową opcją (ubezpieczenie od utraty pracy, ubezpieczenie od kredytów zaciąganych w walutach obcych), w chwili obecnej jest już praktycznie standardem, za który i tak musi zapłacić klient. A pamiętajmy o tym, że nie są to jedyne dodatkowe koszty kredytu hipotecznego. Potencjalny nabywca nieruchomości musi się liczyć z kosztami notarialnymi, kosztami wyceny nieruchomości, czy wreszcie opłatami sądowymi (wpis do hipoteki).

Szybkie kredyty

german-mark-728572__340Dawniej kredyty oferowane były tylko przez banki, dodatkowo funkcjonowały też (dzisiaj już na wymarciu) lombardy i komisy, aczkolwiek tam otrzymać można pożyczkę jedynie pod zastaw. Dziś miejsce lombardów zastąpiły nowe, niewielkie firmy specjalizujące się w udzielaniu kredytów. Co ciekawe, niezależnie od wielkości – czy to Ustrzyki, czy Warszawa, w każdym mieście znajdziemy jakieś biuro oferujące tzw. szybkie kredyty. Fenomen tego typu biznesów jest co najmniej zastanawiający, o co więc w tym wszystkim chodzi?   Sprawa jest bardzo prosta – otóż firmy te naliczają często drakońskie wręcz odsetki, tak że całkowity koszt kredytu jest znacznie wyższy niż pożyczona kwota. W podpisywanej umowie trudno się doszukać różnych ukrytych opłat, ubezpieczeń i dodatkowych kosztów ponoszonych przez klienta – samo oprocentowanie kredytu (ograniczone zresztą ustawowo) okazuje się często tylko częścią całkowitego kosztu kredytu.   Kiedy brać, a kiedy nie?  Pożyczka powinna być przemyślana – inaczej jest, gdy mamy chwilowy problem z domowymi finansami – wtedy mając świadomość, że szybko i bezboleśnie ją spłacimy, nie będzie ona problemem. Są nieprzewidziane sytuacje losowe, choroba czy okazja zakupu czegoś po rewelacyjnej cenie – to wszystko w pewien sposób usprawiedliwia pomysł wzięcia pożyczki. Jednakże, jeśli chodzi nam tylko o realizację czysto konsumpcyjnych pragnień, niekoniecznie nam niezbędnych – wtedy kredyt może nie być dobrym rozwiązaniem. Lepiej poczekać, odłożyć samodzielnie potrzebną kwotę i nie narażać się niepotrzebnie na dodatkowe koszta. Kredyt gotówkowy to jedna z najbardziej elastycznych form kredytowania. Dlaczego tak jest dowiesz się z poniższego artykułu.  Banki oferujące kredyty gotówkowe, nie rozliczają swoich klientów z ich wykorzystania. Kredyt gotówkowy w przeciwieństiwe do kredytu samochodowego, czy kredytu mieszkaniowego możesz wykorzystać na dowolny cel. Dodatkowy „zastrzyk gotówki” można więc przeznaczyć na bieżące potrzeby lub opłacenie wcześniejszych zobowiązań. Łatwość dostępu do pieniędzy i brak ograniczeń co do wydatkowania środków uzyskanych z kredytu sprawia, że ta forma kredytowania szczególnie chętnie wybierana przez klientów banków. Omawiane kredyty gotówkowe można zaciągnąć nawet na kilka – kilkanaście lat, a ich wysokość zależy w dużym stopniu od naszej zdolności kredytowej. Jeśli jesteśmy wiarygodnym partnerem dla banku, to możemy otrzymać pożyczkę w maksymalnej wysokości 100 tys. zł. Z reguły jednak zaciągamy kredyty gotówkowe do kilkunastu tysięcy złotych, a ich spłatę rozkładamy na comiesięczne raty malejące lub stałe. Spłata zobowiązania może potrwać nawet do kilku lat. Kredyty gotówkowe mają jednak swoje minusy. Z powodu łagdnieszych zabezpieczeń i przez to wyższego ryzyka takiej formy kredytowania są one znacznie droższe inne rodzaje kredytów takie jak kredyty mieszkaniowe, czy kredyty samochodowe. Dodatkowo także okres kredytowania i kwota kredytu kredytu gotówkowego są ograniczone w porówaniu choćiażby z kredytami mieszkaniowymi, które można uzyskać na wiele lat i w o wiele wyższej kwocie. Dla wielu kredytobiorców jest to istotna wada, dlatego powstały hybrydy kredytów gotówkowych i kredytów mieszkaniowych zwane pożyczkami hipotecznymi. Szerzej napisze o nich w kolejnym artykule.